W krainie Ksarów

Dotarliśmy wreszcie do miasta Tataouine, które właściwie nie różniło się niczym od pustynnego krajobrazu zostawionego za nami. Kamienista ziemia i solidnie ufortyfikowana osada robiła jednak niezłe wrażenie. Właściwie cała osada-twierdza była berberyjskimi spichlerzami, głównie na oliwę, która niegdyś była drogocennym skarbem strzeżonym przez żołnierzy.

Następnie ruszyliśmy do kolejnych miejsc, gdzie kręcono sceny do wspomnianej wcześniej gwiezdnej sagi – W Ksar Ouled Soltane George Lucas zaplanował sceny z dzieciństwa młodego Luke’a Skywalkera, znane fanom z IV (pierwszego właściwie) epizodu Gwiezdnych Wojen. Niedaleko znajduje się Ksar Hadada – tu z kolei stworzona na potrzeby filmu przystań kosmiczną z pierwszej części (dla fanów serii jest jasne, że było to tak na prawdę czwarta odsłona kosmicznych przygód rodziny Skywalkerów). Znów poczułem radość, jaka towarzyszyła mi przy zwiedzonym wcześniej kanionie, a mój aparat po wymianie baterii robił zdjęcia całymi seriami, aby uwiecznić to miejsce. I znów wróciła dziecięca fascynacja filmem. Mógłbym tu zostać dużo dłużej, jednak cała ekipa ruszała dalej.

Zmierzaliśmy do Matmata, kolejnego tunezyjskiego miasta. Droga do niego wiodła krętymi górskimi drogami, więc podróż należała do wyjątkowo niebezpiecznych. Na szczęście bez problemów dotarliśmy do celu cali i zdrowi. I co najważniejsze, bez opóźnienia. Nawet znaleźliśmy czas, by po drodze zatrzymać się u handlarzy dywanów! Kolejny raz długo targując się z miejscowymi można było za rozsądną cenę kupić ręcznie tkany dywan. Było to w miejscowości Toujane – właśnie tam kupiona ozdoba jest dziś w moim salonie.

Na miejsce dotarliśmy wczesnym wieczorem, więc w pierwszej kolejności musieliśmy zapewnić sobie nocleg. Wybraliśmy specyficzny hostel – był właściwie całkowicie pod ziemią. Taka okazja nie zdarza się zbyt często, więc i  specjalnie długo się nie zastanawialiśmy nad wyborem.